Notka  Menu

filmowo >> piątek, 23 września 2005 20:18:54
Żeby już zakończyć spory o zdjęcia, bo się boje że jeszcze się pokłócicie naprawdę, zmienię temat na bardziej przyjemny i neutralny :]
Ostatnio obijając się (tak, bardzo niespotykane przez ostatnie półtora miesiąca), co nie znaczy że mam już czas wolny, natknęłam się na reklamę pewnego filmu, ale o nim później, który zmusił mnie to zainstalowani QuickTime’a. Wraz z nim zainstalowało mi się również iTunes, i przez przypadek zauważyłam że można tam pooglądać trailery do wielu filmów dzięki czemu dowiedziałam się ile to powstaje nowych produkcji wykonanych animacją komputerową... Niestety w większości bardzo prostą i nikłą w szczególikach np. takich jak w Finding Nemo gdzie można było podziwiać refleksy światła na rybich łuskach czy plankton zawieszony w toni wodnej. A nie wspomnę już w ogóle o treści, bo to szkoda słów...
Jednak przechodząc do sedna nakreśliłam sobie filmy warte bądź konieczne do zobaczenia, jak to jest w przypadku tych dwóch pierwszych które wymienię za chwilę:
Hauru no ugoku shiro - (16.IX.2005 data polskiej premiery) czyli Ruchomy zamek Hauru, pomimo iż data premiery byała i to zapewne tylko w największych molochach polskich, to i tak nawet jeśli w Białym pojawi się miesiąc czy dwa później, to nie przegapię tego filmu! Choć zdecydowanie wolałabym by był w oryginale z polskimi napisami, ale ciężko wymagać tego od dystrybutora, gdy film nie ma ograniczenia wiekowego... Mimo to myślę że to obowiązkowa pozycja dla fanów m&a, choćby tylko i wyłącznie dlatego by zwiększyć oglądalność w kinie by wydawcy zobaczyli iż jest na To u nas popyt. Na poprzednie produkcje Miyazakiego zabierałam ze sobą mamę, ale pewnie teraz wybiorę się sama :( Ale w sumie to i tak do kina zazwyczaj chodzę sama :]
Harry Potter and the Goblet of Fire - (25.XI.2005) pozycja jak dla mnie obowiązkowa choćby tylko dlatego że czytałam książki, ale też dlatego że Radcliffe robi się całkiem przystojnym chłopakiem XD niach niach hahaha żartuje :P po prostu lubię filmy z tej serii, i dodatkowo to iż są opatrzone świetnie pasującą muzyką Johna Williamsa. I znów jak dla mnie zgrzyt – polski dubbing... porażka... A oni mają taki świetny angielski akcent :]
Corpse Bride - (9.XII.2005) wdzięczny tytuł oryginalny ale tłumaczenie polskie jakoś gryzie: „Gnijąca panna młoda”. Czemu wybrałam jeszcze ten film? Zapewne dlatego że podoba mi się pomysł, postacie są karykaturalne, no i głos Johnniego Deppa ;] ach... szkoda tylko że oczywiście nastąpi tu zgrzyt w moich ochach i achach, czyli polski dubbing... Czy nie mogliby emitować filmów w kinie w dwóch wersjach? Tam było np. w przypadku Shreka. Ale wracając do filmu, nie będę tu opowiadać historii bo to sobie sami sprawdźcie, ale jako kolejny plus nasuwa mi się tu muzyka Elfmanna, którą można posłuchać w całości w ML Winampa!

A żeby notkę do końca utrzymać w konwencji tematu: obejrzałam sobie ostatnio Saharę i Wyspę. O ile pierwszy film słaby a wręcz nudny (bardziej podobał mi się Skarb Narodów niż to), o tyle drugi już z głębszą treścią, jednak zawsze jest jakieś ale. Wyspa milutka muzyka, ładne efekty i ... ... i tu się kończą pochwały. Film jest po prostu za długi i przez 3/4 czasu bohaterowie po prostu uciekają i nic więcej się nie dzieje prócz fajerwerków! A mogło być tak ładnie... Tylko że ogólną treść Wyspy już można było kiedyś zobaczyć w TV, w serialu o tytule: Sliders. Czyżby w Hollywood kończyły się pomysły?

komentarze [20]

tylko dla zainteresowanych >> sobota, 10 września 2005 17:22:25
Dla zainteresowanych będzie właściwie tylko część pierwsza, czyli to co następuje po dwukropku: moja nieobecność jeszcze się przedłuży przynajmniej do czwartku. Związane jest top z przesunięciem terminu, przez pewne osoby które chciały maksymalnie przedłużyć sobie wakacje... W każdym bądź razie oczekuje dobrych myśli od WAS !!!

A teraz część druga dla nie zainteresowanych :P W związku przesunięciem tego terminu wiele pysznych rzeczy mnie ominęło i pokrzyżowało mi plany wyjazdu w poniedziałek. Martwiąc się że coraz mniej czasu mi zostało ominęła mnie Biesiada Miodowa w Kurowie, potem w tejże samej miejscowości festyn z ogórkami (nie wiem jaka była pełna nazwa), a tydzień temu Jarmark na koniec wakacji pod Ratuszem. grrrr Jednak złość wywołana stratą słońca i jedzenia, zaowocowała wypadem na działkę i uzbieraniem odpowiedniej ilości kukurydzy, czyli piątkowa wyżerka mmmm. Oraz dodatkowo na mój poszkodowany psychicznie żołądek, ukoiłam dziś jego rozgoryczenie na Święcie Chleba biegając od degustacji do degustacji. Ach ten chlebek ze smalczykiem i z ogóreczkiem, różnorakie ciasta (w tym mój ulubiony sękacz) i ciasteczka, wszelakie rodzaje chleba w tym chlebowe frytki, jakieś kiełbasy, ryby wędzone na ciepło i zimno i półsurowe oraz miałam okazje skosztować po raz pierwszy paluszków krabowych, no i soki jugurty... Jeszcze kupiłam sobie śliczny kubeczek z gliny z takim listkiem, to tak na poczet obecnego kubka który nie chce się zbić.
Teraz tylko czekam na tego grilla i być może jeszcze jeden wyjazd...

komentarze [43]


jura

2004
grudzień (4)

2005
styczeń (9)
luty (4)
marzec (6)
kwiecień (2)
maj (4)
czerwiec (1)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (5)
listopad (1)
grudzień (2)

2006
styczeń (1)
luty (2)
marzec (6)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (3)
sierpien (1)
październik (1)
listopad (1)

2007
styczeń (1)
luty (1)
marzec (1)
maj (2)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)
grudzień (1)

2008
styczeń (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (2)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
maj (1)
lipiec (1)
listopad (1)



©MyLog.pl